Jestem Haru. Mam trójkę przyjaciół nazywają się : Luka, Yuno i Light. Spotykamy się zawsze po szkole lub na dworze. Zawsze sobie we wszystkim pomagamy. Moja rodzina jest mała. Mój Tata Marek, przywiązuje dużą uwagę do porządku panującego w domu. Co każdy piątek karze mi sprzątać. Moja mama Aneta. Jest bardzo miłą osobą, zawsze się o mnie troszczy i martwi. Mam też psa rasy shi-tzu o imieniu Elliot. Ja zaś jestem bardzo cichą i skrytą osobą. Ludzie na ulicy śmieją się ze mnie, że wyglądam jak "EMO", ale mnie i tak zbytnio to nie rusza. Zawsze jestem pozytywną osobą i mam nadzieję, że tak zostanie.
Pewnego dnia po szkole, wraz z przyjaciółmi odłożyliśmy plecaki do domów. Postanowiliśmy pójść nad strumień znajdujący się w lesie. Była piękna pogoda, wszędzie było słychać głośny śpiew ptaków. Trawa wydawała się bardziej zielona niż zwykle. W pewnym momencie, gdy już zbliżaliśmy się do strumyka , zawiał wiatr. Poczuliśmy zapach krwi. Miny nam zbledły. Pomyśleliśmy, że to jakieś zwierze pożarło inne zwierze i to przez to ten zapach krwi. Usłyszeliśmy spadającą wodę. To był wodospad, którego woda wpadała do strumienia. Light odsłonił krzaki, my stałyśmy z tyłu. Zapach krwi był teraz bardzo wyczówalny. Light stał w bez ruchu:
-Chodźcie!! Zobaczcie to
!- Powiedział z lekkim przerażeniem w głosie.
Podbiegłyśmy do niego. Odsłoniłyśmy bardziej krzaki. Zobaczyliśmy leżącego na ziemi człowieka. Z jego szyi lała się krew. Podbiegliśmy szybko do niego. Człowiek niestety już nie żył. Była to młoda kobieta, ubrana w wyjściową suknię. Na szyi miała ślady ugryzienia, na pewno szybko zginęła gdyż dwie dziury po ugryzieniu były wycelowane prosto w tętnicę. Pierwsze co nam przyszło do głowy to "WAMPIR":
-Ej, a jeśli to wampir ją zabił...- Luka zwróciła się z tym pytaniem do nas. Ja, jako najtrzeźwiej myśląca odpowiedziałam:
-Weź się puknij w łeb, przecież wampiry nie istnieją.- Odpowiedziałam z przerażeniem i oburzeniem w głosie.
-Haru, a jeśli Luka ma rację? Może, naprawdę to był wampir.- Yuno powiedziała coś od bardzo dawna. Spojrzałam się na kolegę.
-Light, błagam weź im coś powiedz przecież wiesz, wampiry istnieją tylko w bajkach.-Patrzyłam na nich z niedowierzaniem w oczach. Jak oni mogą w ogóle myśleć, że wampiry istnieją.
-No wiesz, Haru, ja nie wierze w takie bajki o wampirach, ale wygląda na to, że tą kobietę albo zabił ten "mityczny stwór" albo zagryzło ją jakieś zwierze. Lecz patrząc na to w jaki sposób te dziury ktoś lub coś zrobiło na jej szyi to....... A zresztą, sam już nie wiem co mam myśleć.- Wyglądało na to, że nawet Light wierzył w te bajeczki.
-Dobra, nie ważne.- rzekłam
-Trzeba zadzwonić po policje- Powiedziałam głośno. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Spojrzałam na ekran, nie było zasięgu.
- A to dziwne, przecież tutaj zawsze był bardzo dobry zasięg.- Nagle niebo zasłoniły ciemne chmury. Zaczął padać deszcz. Schowaliśmy się wszyscy do pustej jaskini nieopodal strumienia. Zaczęły uderzać pioruny. Nagle zza ściany deszczu dostrzegliśmy postać człowieka. Był ubrany na czarno, miał bladą skórę. Nagle znikną:
-widzieliście go!?!?!!-Luka wykrzyknęła przerażona.
-To pewnie jakieś zwidy, uspokój się. Powinniśmy rozpalić ognisko.- Powiedziałam ze spokojem w głosie. Ja z Light'em rozpaliliśmy ognisko. Usiedliśmy i nastała cisza.
-Haru?
-hmmm?
-A jeśli jednak to był wampir, przecież on może nas zabić. Wyssać z nas krew..-Yuno zaczęła panikować.
-Nie bądź głupia żadne demony, wampiry i nie wiem co jeszcze to wszystko nie istnieje. -Powiedziałam stanowczo.
-A jeśli się mylisz? A jeśli to wszystko istnieje?- Light przerwał Yuno.
- To wszystko jest tylko wytworem naszej ludzkiej wyobraźni. Nie ma powodu do paniki. Chyba tylko ja i Haru potrafimy trzeźwo myśleć tutaj z naszej czwórki.-Powiedział z oburzeniem Light. Ja już wolałam nic nie mówić, deszcz padał coraz mocniej. Od tego ochydnego zapachu krwi, aż nas mdliło.
Pewnego dnia po szkole, wraz z przyjaciółmi odłożyliśmy plecaki do domów. Postanowiliśmy pójść nad strumień znajdujący się w lesie. Była piękna pogoda, wszędzie było słychać głośny śpiew ptaków. Trawa wydawała się bardziej zielona niż zwykle. W pewnym momencie, gdy już zbliżaliśmy się do strumyka , zawiał wiatr. Poczuliśmy zapach krwi. Miny nam zbledły. Pomyśleliśmy, że to jakieś zwierze pożarło inne zwierze i to przez to ten zapach krwi. Usłyszeliśmy spadającą wodę. To był wodospad, którego woda wpadała do strumienia. Light odsłonił krzaki, my stałyśmy z tyłu. Zapach krwi był teraz bardzo wyczówalny. Light stał w bez ruchu:
-Chodźcie!! Zobaczcie to
!- Powiedział z lekkim przerażeniem w głosie.
Podbiegłyśmy do niego. Odsłoniłyśmy bardziej krzaki. Zobaczyliśmy leżącego na ziemi człowieka. Z jego szyi lała się krew. Podbiegliśmy szybko do niego. Człowiek niestety już nie żył. Była to młoda kobieta, ubrana w wyjściową suknię. Na szyi miała ślady ugryzienia, na pewno szybko zginęła gdyż dwie dziury po ugryzieniu były wycelowane prosto w tętnicę. Pierwsze co nam przyszło do głowy to "WAMPIR":
-Ej, a jeśli to wampir ją zabił...- Luka zwróciła się z tym pytaniem do nas. Ja, jako najtrzeźwiej myśląca odpowiedziałam:
-Weź się puknij w łeb, przecież wampiry nie istnieją.- Odpowiedziałam z przerażeniem i oburzeniem w głosie.
-Haru, a jeśli Luka ma rację? Może, naprawdę to był wampir.- Yuno powiedziała coś od bardzo dawna. Spojrzałam się na kolegę.
-Light, błagam weź im coś powiedz przecież wiesz, wampiry istnieją tylko w bajkach.-Patrzyłam na nich z niedowierzaniem w oczach. Jak oni mogą w ogóle myśleć, że wampiry istnieją.
-No wiesz, Haru, ja nie wierze w takie bajki o wampirach, ale wygląda na to, że tą kobietę albo zabił ten "mityczny stwór" albo zagryzło ją jakieś zwierze. Lecz patrząc na to w jaki sposób te dziury ktoś lub coś zrobiło na jej szyi to....... A zresztą, sam już nie wiem co mam myśleć.- Wyglądało na to, że nawet Light wierzył w te bajeczki.
-Dobra, nie ważne.- rzekłam
-Trzeba zadzwonić po policje- Powiedziałam głośno. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Spojrzałam na ekran, nie było zasięgu.
- A to dziwne, przecież tutaj zawsze był bardzo dobry zasięg.- Nagle niebo zasłoniły ciemne chmury. Zaczął padać deszcz. Schowaliśmy się wszyscy do pustej jaskini nieopodal strumienia. Zaczęły uderzać pioruny. Nagle zza ściany deszczu dostrzegliśmy postać człowieka. Był ubrany na czarno, miał bladą skórę. Nagle znikną:
-widzieliście go!?!?!!-Luka wykrzyknęła przerażona.
-To pewnie jakieś zwidy, uspokój się. Powinniśmy rozpalić ognisko.- Powiedziałam ze spokojem w głosie. Ja z Light'em rozpaliliśmy ognisko. Usiedliśmy i nastała cisza.
-Haru?
-hmmm?
-A jeśli jednak to był wampir, przecież on może nas zabić. Wyssać z nas krew..-Yuno zaczęła panikować.
-Nie bądź głupia żadne demony, wampiry i nie wiem co jeszcze to wszystko nie istnieje. -Powiedziałam stanowczo.
-A jeśli się mylisz? A jeśli to wszystko istnieje?- Light przerwał Yuno.
- To wszystko jest tylko wytworem naszej ludzkiej wyobraźni. Nie ma powodu do paniki. Chyba tylko ja i Haru potrafimy trzeźwo myśleć tutaj z naszej czwórki.-Powiedział z oburzeniem Light. Ja już wolałam nic nie mówić, deszcz padał coraz mocniej. Od tego ochydnego zapachu krwi, aż nas mdliło.